5 SPOSOBÓW NA ZYCIE W DŁUGIEJ PODRÓŻY - prawie sprawdzone

5 sposobów na życie w długiej podróży - prawie sprawdzone...

Zacznijmy od pewnego wyjaśnienia. Kiedy zaglądacie na Instagramy i Faceboooki profili "podróżniczych" może Wam się wydawać, że te osoby są bez przerwy na jakimś wyjeździe. Po pierwsze, w wielu przypadkach to nie jest prawda. Profile na Instagramie i Facebooku (nie te prywatne) nie służą do zdawania ciągłej bieżącej relacji z tego "co tam u nas". Celem prowadzenia takiego profilu jest zwykle pokazanie piękna świata, zachwytu towarzyszącego wizytom w pięknych miejscach na ziemi i inspirowanie odbiorców. Zupełnie serio nam zdarza się wrzucać do sieci zdjęcia sprzed roku, albo i starsze. Nikt nie udaje, że to zdjęcie "z dzisiaj", ale tak jakoś wychodzi, że nawet nasi znajomi nie zauważają, że to nie jest aktualny stan rzeczy. To wcale nie oznacza, że nie ma osób żyjących w ciągłej podróży, albo takich, którzy po prostu podróżują bardzo często. Ten wpis jest o tym, jak można zorganizować swoje życie tak, aby móc spędzać jak najwięcej czasu w podróży.


Każdy z tych sposobów wiąże się z innymi korzyściami, ale też z pewnymi ograniczeniami i wyrzeczeniami. Wybierz sposób dla siebie:

1. Oszczędności/spadek/loteria

Gdy myślę o wyruszeniu w długą podroż, taka na kilka miesięcy/lat, pierwszy sposób finansowania, jaki przychodzi mi na myśl to zgromadzenie dużej sumy pieniędzy. Dostajesz niespodziewany spadek? Wygrywasz na loterii? Fajnie.

Zwykle przed wyruszeniem podróżnicy po prostu jednak oszczędzają długie miesiące, następnie wyprzedają swój dobytek. Tak zgromadzone fundusze dozują przez kolejne miesiące podróży. My po części tak działaliśmy w czasie wyjazdu do Azji. Co prawda nie oszczędzaliśmy "aktywnie".
Po prostu przez kilka lat pracy udało nam się zgromadzić pewne kwoty, które, w sumie nie do końca zamierzenie, przejedliśmy przez ten wyjazd. Do tego doszły prezenty ślubne i finansowanie z bieżących zleceń - ale o tym później.
Kiedy chcecie wyruszyć na dłużej, bez biletu powrotnego, prawdopodobnie trzeba będzie przyłożyć się do tego oszczędzania nieco bardziej.


Podróżnicy, których obserwuję wprost mówią, że podjęcie decyzji o wyjeździe oznaczało dla nich wiele wyrzeczeń:
- odstawienie jedzenia na mieście
- odstawienie wyjść do kina
- rezygnacje z imprez
- odpuszczenie kupowania nowych ciuchów innych niż te potrzebne w podroży

Myślę, że generalnie w takiej sytuacji dokonuje się weryfikacji, co tak naprawdę jest Ci potrzebne. Moim zdaniem przyjęcie tej strategi wymaga niesamowitej dyscypliny i determinacji. Takie osoby ewidentnie musza charakteryzować się wytrzymałością na odroczenie gratyfikacji. Cóż, podobno jest to cecha dobrze rokująca pod kątem ogólnego sukcesu w życiu.
Wyobraź sobie takie minimalistyczne przeżycie całego roku (może więcej). Cóż dla mnie było to nie do pomyślenia. Na co dzień staram się nie wywalać pieniędzy nie pierdoły. Jednak trudno było by mi np. przez rok odstawić moje ukochane sporty... kosztowne sporty, czy krótsze wyjazdy. Gratuluje jednak osobom, które zdobyły się na taka dyscyplinę.

Co jest w mojej ocenie zasadniczym plusem takiego sfinansowania wyjazdu? Sadze, że będzie to posiadanie pewnego rodzaju pewności. Skoro kwota na podróż czeka spokojnie na koncie, to nie trzeba myśleć, o tym jak sfinansujemy kolejny etapy wyjazdu. To też gwarancja niezależności. Taka podroż nie jest uwarunkowana tym , czy w kolejnym miesiącu znajdzie się zlecenie, czy znajdzie się praca w kolejnym miejscu, czy blog będzie nadal miał dobre zasięgi. Taką wolność doceniam szczególnie w świetle własnych doświadczeń.


Co w takim razie jest w tym problemem? Pisałam już wyżej, o życiu przez długie miesiące jedynie perspektywą czekającej podróży. Wiem, że planowanie na przyszłość jest istotne. Optymistycznie powinnam zakładać, że przeżyję kolejne długie lata, że kieruję swoim życiem i podjętej decyzji oraz planu działania powinnam się po prostu trzymać. Dla mnie osobiście jednak trudne było by "stracenie" roku życia na intensywną pracę, bez korzystania z tego czasu na co dzień. Myślę, że ja szukała bym raczej jakiegoś złotego środka. Może pracy, która pozwoli oszczędzić odpowiednią kwotę szybciej. Może takiej, która pozwala z jednej strony na oszczędności, jednocześnie nie wymagając aż takich wyrzeczeń na co dzień.

Pewnym problemem jest też nieprzewidywalność w podróży. Z doświadczenia wiem, że nawet oszacowanie kosztów jedzenia i noclegów może być trudne z dużym wyprzedzeniem. To samo dotyczy kosztów transportu, nie mówiąc już o zupełnie nieprzewidzianych sytuacjach, kradzieżach, kontuzjach, kosztach leczenia, gdy ubezpieczenie okaże się nieskuteczne.

2. Praca zdalna.


W wielu zawodach, szczególnie kreatywnych, bądź tych związanych z tzw. nowymi technologiami, kontakt bezpośredni z klientem czy pracodawcą nie jest konieczny. Graficy, animatorzy, programiści, czy dziennikarze, często mogą pracować w 90-100% zdalnie. Oznacza to, że pozyskują zlecenia przez internet, wykonują je w dowolnym miejscu na ziemi, a następnie przekazują efekty swojej pracy za pośrednictwem sieci. Takich ludzi nazywa się cyfrowymi nomadami (eng. "digital nomads"). Rozwój technologii cyfrowej pozwala im na życie bez jednego domu. W zeszłym roku na Bali poznaliśmy Natalię, która wraz z chłopakiem prowadzi firmę programistyczną. Klientów pozyskują z rożnych krajów, a sami mieszkają tam, gdzie jest ciepło i są fale. Specjalnie dla takich osób powstają nawet hostele coworkingowe - z zapewnionym mocnym internetem i spokojnym miejscem do pracy.

Przyznam się Wam, że moim marzeniem jest znalezienie sposobu na właśnie takie życie. Jako prawnik - wykształcony w polskim prawie - nie mam może możliwości pracowania dla zagranicznych klientów, ale wydaje mi się, że wielką cześć mojej pracy mogła bym wykonywać zdalnie. Otwarcie takich możliwości dla szerszego grona osób wymaga jeszcze przyzwyczajenia się do takiego trybu pracy przez pracodawców i zleceniodawców. Efektywne działanie wymaga od obu stron dużego zaufania i wzajemnej lojalności. Gdy pracownik sam z siebie będzie wykonywał swoją pracę jak najlepiej, pracodawca może nauczyć się ufać na tyle, żeby zrezygnować z kontroli na miejscu.

Jakie zastrzeżenia słyszy się na temat takiego organizowania podróży? Przede wszystkim trudne dla wielu osób jest zaakceptowanie, że życie cyfrowego nomada to nie są wieczne wakacje. Gdy wyjazd traktujesz jako urlop, praca w domku na plaży może wydawać się niewykonalna. Na początku możesz mieć problem z motywacją. Jak zabrać się do sprawdzania umowy, gdy za oknem widzisz idealne fale, biały piasek i hamak? Co gorsza znajomi na pewno chętnie skorzystają z "mety" w jakimś fajnym miejscu. Oczywiście fajnie, gdy wpadają, ale często trudno jest im zrozumieć, że gdy oni przyjeżdżają na urlop, Ty "biedny" musisz pracować.


Życie cyfrowego nomada wymaga zmiany sposobu myślenia o takim wyjeździe. Wymaga też sporo dyscypliny. Warto wtedy zostawać w każdym miejscu ciut dłużej, np. kilka miesięcy. Wtedy łatwiej będzie odpuścić dzień idealnego surfingu. Bo przecież mogę wyjść na wodę jutro lub za tydzień.

Jakie są plusy? Wiele jest oczywistych: elastyczne godziny pracy, mieszkanie gdziekolwiek, uwolnienie się od przeprowadzek za pracą. Nie musisz mieszkać w Warszawie, narzekać na smog i korki, bo tam akurat jest praca.

Z mojego punktu widzenia, życie nomada cyfrowego ma też ten plus, że sama praca i źródło utrzymania oddzielone są od  podróży. Wybór miejsca i sposób spędzania tam czasu zależy tylko i wyłącznie od tego, jak lubisz spędzać czas i gdzie podoba Ci się życie. Za chwilę przeczytasz o kolejnych opcjach życia w podróży, które nie dają tego luksusu. Myślę, że taki podział jest ogromną wartością dla tzw. work-life balance. Po stresie pracy fajnie jest móc odstresować się w swój ulubiony sposób.

3. Czasem konkretnie podróżowanie może stać się właśnie źródłem utrzymania. 

Fot. Karol Horodyski @horodyskikarol_photos
Tak będzie w przypadku organizatorów podróży, fotografów, filmowców. Ten sposób finansowania życia w podróży konkretnie różni się od dwóch pierwszych. Dlaczego - bo praca staje się istotą podróży. Wyjeżdżasz po to, żeby tam na miejscu wykonać zadanie. Twoja decyzyjność co do wyboru miejsca podróży i aktywności na miejscu ogranicza się w zasadzie do przyjęcia bądź odrzucenia zlecenia. Myślę, że jest to jeden z tych stylów życia najmniej rozumiany przez osoby z otoczenia. Zwykle widzą ten czas jako po prostu wieczne wakacje i wyjazdy, w czasie których niejako "przy okazji" wykonujesz pracę. Szczególnie tak widziana jest praca polegająca na robieniu filmów czy zdjęć. Niestety tak z własnego doświadczenia, jak i z obserwacji innych wiem, że nie wygląda to AŻ tak kolorowo. Nie zrozumcie mnie źle, jest super, ale to JEST praca. Warto jest to rozumieć, zanim zdecydujecie się np. na bycie pilotem wycieczki. Jeśli będziesz mieć tę świadomość, to na pewno bardziej docenisz fakt, że jesteś w niesamowitym miejscu i do tego Ci za to płacą.


Plusy jak wyżej - jeździsz w piękne miejsca i jeszcze Ci za to płacą.

Minusy - z mojej perspektywy zdecydowanym minusem jest brak wpływu na to, jak spędzasz czas na takim wyjeździe. Myślę jednak, że te minusy jesteś w stanie jakoś ominąć wybierając odpowiednią ekipę lub zwyczajnie zlecenia, dopasowane do tego, jak faktycznie lubisz podróżować. A nawet jeśli na wyjeździe musisz się trochę pomęczyć w pracy, na pewno znajdziesz wolne chwile, w których możesz nacieszyć się fajnym miejscem. Fajnie można też skorzystać na fakcie, że klient/zleceniodawca płaci za Twoją podróż - zwyczajnie ustal daty lotów w taki sposób, żeby zostać na miejscu chwilę dłużej. W ten sposób ominie Cię jeden z największych wydatków podróżowania - koszty dojazdów. Jeśli nie interesuje Cię tak bardzo miejsce, w którym akurat masz zlecenie, może jest ono jednak blisko innego wymarzonego kierunku. Marzysz o Hobbitonie w Nowej Zelandii, a klient wywiózł Cię aż do Australii, hmm?

4. Bycie influencerem :) content creatorem, jak zwał tak zwał. 

Tu na pozór wydaje się być idealnie. Jeździsz w piękne miejsca, zasadniczo takie, które sam(a) wybierasz. Tworzysz stamtąd piękne, ciekawe materiały. Czasem ktoś zapłaci Ci za pokazanie w tych materiałach swojego hotelu/produktu/usługi i tak zarabiasz sobie na życie. Oczywiście czasem zdarza się, że w ramach współpracy ktoś nieco bardziej zaingeruje w to, jak chcesz spędzać czas. Co do zasady jest to jednak naprawdę fajny sposób życia pełnego wyjazdów.


Nie jest to jednak ideał. Trzeba pamiętać, że zarobki w takim przypadku są mocno uzależnione od popularności Twojego bloga, vloga, Instagrama. Kiedy ta popularność trwa - nie ma problemu. Nie oszukujmy się jednak, w którymś momencie może pojawić się presja na to by tę popularność utrzymać, powiększać.

Znów trzeba pogadać o plusach. Bez owijania w bawełnę powiem, że tak organizując sobie życie można odwiedzić naprawdę niesamowite miejsca i przeżyć przygody, które nie każdemu będą dostępne. Można spotkać niesamowite osoby i pomieszkać we wspaniałych hotelach. Wiele z ww. jeśli jest dostępne dla każdego, to za bardzo duże pieniądze. Fajnym przykładem jest np. skok spadochronowy ze skoczkiem z ekipy RedBulla, udział w RedBull Rampage, czy tydzień "all inclusive" w The Chillhouse na Bali. A moje i Andrzeja doświadczenia to i tak pikuś w stosunku do tego, jak działają najwięksi w tej branży.


Do pewnego stopnia plusem jest też motywacja, jaką jest tworzenie ciekawych treści. Zupełnie serio to ciekawy odcinek był dla nas motywacją np. do skoku spadochronowego. Oczywiście sami dla siebie szukamy sobie fajnych wyzwań i sposobów spędzania czasu, jednak czasem ze względu na widzów stajemy się bardziej kreatywni i co do zasady nie raz na tym skorzystaliśmy.


Jakieś minusy? Cóż znów podróż jest jednocześnie pracą. Utrzymanie równowagi pomiędzy pracą i relaksem może więc stać się trudne. Szczególnie, gdy w statystykach wiedzie się ciut gorzej. Niestabilność dochodów też nie jest dla każdego.

Myślę, że fajnym rozwiązaniem jest połączenie takiej działalności z czymś ciut bardziej stabilnym. Możesz wynajmowanie mieszkania po dziadkach? Dochodowe inwestycje? Lub po prostu inna praca zdalna?


5. No i doszliśmy do chyba najtrudniejszego sposobu. Zarabiaj dużo kasy i korzystaj z każdego wolnego dnia. 

Takie proste prawda? Znając co nieco zarobki w Polsce wiem, że wielu z Was może zareagować na tę radę co najmniej prychnięciem. Jak by nie było jest to jednak sposób. Mimo wszystko w Polsce jest wiele miejsc pracy, gdzie zarobki pozwalają na życie i podróżowanie. W każdym przypadku będzie to jednak sztuka wyborów. Jeśli marzysz o podróżach prawdopodobnie wypadało by odpuścić sobie nowy samochód, wybrać mieszkanie mniejsze o kilka metrów kwadratowych i kawę z domowego ekspresu zamiast codziennego starbaksika. Ale życie jest sztuką wyborów nawet przy pięciocyfrowej wypłacie.


Jeśli brakuje Ci czasu, a nie pieniędzy warto też pogadać z pracodawcą o tym, żeby nadgodziny odbierać w formie wolnych dni. Warto też świadomie wybierać terminy wyjazdów tak, żeby optymalizować wykorzystanie weekendów i wolnych dni.

Może to wszystko wydaje się nie tak niesamowite, jak poprzednie opcje. Może też wydawać się trudniejsze. W końcu trzeba wybrać odpowiednie studia, skończyć je z dobrym wynikiem, dostać "dobrą pracę", utrzymać ją i jeszcze dostać kilka awansów. Ale jeśli mam być szczera, to znam osobiście tylko jedną osobę, która jest na dobrej drodze do zaliczenia każdego kraju na świecie. I bynajmniej nie jest on YouTuberem, fotografem, ani cyfrowym nomadem. Takżde "stay in school kids".

Zastanawiam się, czy muszę pisać o wadach tej opcji? Oczywiście - etat, godziny do wysiedzenia w biurze, być może długie lata zanim na wypłacie pojawi się odpowiednia liczba.

Jakie są zalety? Cóż moim zdaniem - 100% kontrola nad podróżą i możliwość spędzenia jej tylko i wyłącznie na swoich zasadach tylko i wyłącznie jako urlopu.

6. Ok kłamałam - jest jeszcze szósty sposób

W trakcie podróży bardzo często możesz po prostu łapać różne prace na miejscu. Pracę możesz dostać w hostelu, restauracji, klubie itp. Dostępnych jest też sporo ofert dotyczących uczenia języków. Zwykle są to oferty na pewien, ale jednak nie bardzo długi okres czasu - przykładowo 1-2 miesiące. W przypadku hosteli zdarza się, że w zamian za pracę oferowany jest nocleg i wyżywienie. Niejednokrotnie jednak możecie znaleźć też ofertę przewidującą wynagrodzenie.


Taka forma podróżowania wiąże się ze sporą niepewnością co do możliwości znalezienia takiego zatrudnienia. Jeśli jednak Ci się uda - ogromnym plusem (poza rozdziałem pracy od samej przyjemności podróżowania) będzie fakt swojego miejsca i ekipy. Kiedy dołączasz do pracowników hostelu, czy baru, obok zatrudnienia zdobywasz grono przyjaciół, podobnie do Ciebie żyjących ludzi. Wiele osób łączy tę formę dorabiania sobie w podróży z pierwszy, sposobem, jaki opisałam. Zasilają w ten sposób oszczędności, które przejadali.

Przyznam, że ta forma jest mi najmniej znana, choć tuż przed poznaniem Andrzeja byłam bardzo bliska wyjazdu na pół roku do Portugalii właśnie do takiej pracy. Kto wie, może to jeszcze przede mną.

Co sądzisz o tych sposobach na życie bogate w podróże? Może masz inny pomysł? Podziel się nim w komentarzu. Jeśli masz jakieś pytania, też chętnie je przeczytam i odpowiem, jeśli tylko znam na nie odpowiedź.

Komentarze

Popularne posty