poniedziałek, 17 września 2018

Wyglądasz jak LAMUS. Pogódź się z tym!

Przejmujesz się tym, co mówią do Ciebie inni? Jak na Ciebie patrzą? Jak reagują na to, co robisz i jak to komentują? Ja też. Wiem, że podobno nie powinnam. Ale co na to poradzę? We live in a society i tak to już jest, że opinie tego society wokół nas trafiają do nas...

Tym banalnym wstępem przejdę teraz do właściwego tematu. Często wyglądam jak lamus. Dlaczego? Bo zaczynam i próbuję wielu sportów, które wymagają ubrania specjalnych ciuchów i ochraniaczy. I nie, nie uważam za sensowne rozpoczynania sportowej przygody od wydawania kilku - kilkunastu tys. peelenów na super stylóweczkę. Cóż, te rentalowe zwykle powodują, że wygląda się hmm... odpowiednio do poziomu umiejętności.

No i tak - moim zdaniem jest to w pełni spoko. Kiedy zaczynam przygodę z nową dyscypliną, całkiem świadomie nie staram się wyglądać super pro. Szczerze, po prostu trochę śmieszą mnie ludzie, którzy np. większą wagę przywiązali do zestawu naklejek na kasku snowboardowym niż do nauki podstawowych skrętów. Tak już mam, że nie chciała bym swoją stylówką budzić w ludziach na snowparku oczekiwań co do moich umiejętności, a później ześlizgnąć się obok przeszkód i wywalić się na 4-litery.

Oczywiście - każdy robi, jak uważa. Ubiera to, co lubi. Tutaj tak tylko delikatnie sugeruję, że - podobnie jak w przypadku cultural appropriation (wygooglujcie sobie, bo to ostatnio modny termin) tak i w przypadku sportowych subkultur, przebieranie się w szatki prosów i topowych zawodników, może budzić pewien niesmak. 

No tak, aaaaaale takie bycie cool i fajna stylówka często właśnie jest jedną z motywacji do zainteresowania się sportem. Szczególnie w przypadku takich alternatywnych, freestyle'owych dyscyplin. Chcemy wyglądać cool, a w ciuchach dla początkujących wyglądamy mniej cool?

Tutaj taka np. foteczka - Zuzia w pełnym rynsztunku początkującego skoczka spadochronowego.

Żeby było fajniej, złapałam największe gogle, jakie znalazłam :D ale to już niechcący
Spójrzmy prawdzie w oczy wyglądam, jak lamus. Ja sama się z tego śmieje. Jednak przyznam Wam, że poczułam się dziwnie, gdy śmiali się ze mnie też ludzie, którzy od skoku spadochronowego są tak daleko, jak ja od lotu w kosmos. Mówią o tym, jak to mają już upatrzony super stylowy profesjonalny (drogi)  kask, nie mając jeszcze na koncie żadnego skoku... Cóż, trochę wzięłam do siebie ich podśmiewanie się. No bo w końcu do skakania zmotywowało mnie m.in. oglądanie filmów Mai Kuczyńskiej, która wygląda tak pięknie w locie. Później jednak pomyślałam, że nawet wyglądając jak połączenie muchy i kuli armatniej jestem o POZIOM wyżej od tych żartownisiów... Te emocje które poczułam dały mi do myślenia. Ja mam już tyle doświadczenia życiowego, że jestem w stanie zablokować niepewność i wstyd. Ale co z młodszymi osobami? Co z dzieciakami, które idą w stroju do karate, potykają się na rolkach, jeżdżą na pierwszym rowerze z supermarketu i słyszą z oddali przytyki kolegów? 

Nastolatek, może nawet nie powiedzieć rodzicom, że zrezygnował z jazdy konnej, bo koledzy robili nieprzyzwoite komentarze. Wraz z zachęcaniem, bądź z realizowaniem marzeń młodych ludzi o nowych pasjach, warto jest wzmacniać ich psychicznie. Warto pokazywać, że do profesjonalizmu wiedzie długa, trudna droga. W tej drodze konieczna jest cierpliwość i pokora. Na tej drodze będziesz wyglądać jak lamus, ale TYLKO wyglądać. Konsekwentnie dążąc do celu jesteś 10 razy bardziej cool, niż tracąc czas na przysłowiowej ławce pod blokiem, czy kanapie przed telewizorem. Szczęśliwie, wielu sportowców na najwyższym poziomie pokazuje swoje pierwsze spotkania ze sportem. Myślę, że każdy powinien na nie spojrzeć w chwili zwątpienia. Możesz sobie wtedy powiedzieć - "o Sean White też wyglądał, jak lamus", "o Maja też zaczynała w wielkim kombinezonie, który łopotał w czasie latania w tunelu".


My na Treneiro Vlog, też staramy się pokazywać taką drogę. Może bardziej YouTube'owo było by spotkać się za rok, czy dwa po godzinach wylatanych w tunelach i w powietrzu i nagrać edit pod epicką muzę... Pewnie tak, ale po co ściemniać, po co udawać, że nagle znikąd jesteśmy pro? Naszym celem jest promowanie fajnych zajawek, a nie siebie. I uważam, że pokazując te mniej stylowe początki zaoszczędzimy kilku osobom rozjechania oczekiwań i rzeczywistości w wybranych sportach. 

Chyba nie ma tu czego podsumowywać. Starałam się jasno napisać, co leży mi na sercu. Na koniec jeszcze film o moich lamerskich początkujących skokach. Dajcie znać w komentarzach, jakie są Wasze emocje na początku nowego sportu.


5 komentarzy:

  1. Zuzia, ja np. 12 lat jeździłam na tym samym snowboardzie, bo po prostu było mi żal kupować nową deskę kiedy ta była wciąż dobra. Butów nienawidziłam chyba od początku, wyglądałam jak LAMUS wielka stopa, ale też za cholerę nie chciały się "zepsuć" :D no i tak wytrwałam do tego roku i w końcu mam nowy sprzęt i cieszę się jak dziecko! Rodzice nauczyli mnie żeby szanować swoje rzeczy i myślę, że jest to ważniejsze niż to jak się wygląda. Ma to także przełożenie na to o czym wspomniałaś, że szanować trzeba także swoje pieniądze - bo jak się kocha sport, tu mam na myśli, że ogólnie, a nie tylko jeden, to nie da się mieć własnego, do tego profesjonalnego sprzętu do każdej dziedziny. Poza tym nie wiem kto ma w domu, w piwnicy czy na strychu miejsce żeby to wszystko trzymać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dokładnie :) Moja kurtka snowboardowa ma w tej chwili 8 sezon - no i niestety nie znalazłam godnej następczyni ;) deskę też zmieniałam, gdy się połamała :( Nie mam problemu z tym, jak ktoś chce, czuje potrzebę i ma możliwość finansową zmieniać sprzęt co sezon (choć uważam to za nie do końca odpowiedzialne ekologicznie, swoją drogą Burton wprowadził właśnie dożywotnią gwarancję, czy jakoś tak, właśnie po to, żeby ludzie nie przesadzali z wymianą). Jeśli też ktoś na początku swojej drogi kupuje pro sprzęt - ja bym tego nie robiła - ale nie mogę winić ludzi np. za potrzebę kupienia najlepszych ochraniaczy itp. - bo to bezpieczeństwo. W tym poście chodzi jednak o to, że to nie o wygląd, ciuchy itp chodzi. Ważne, żeby w tych starych bądź nowych, super lamerskich, bądź super pro - rzeczach, po prostu robić swoje i szanować innych, którzy robią swoje, choćby dopiero zaczynali.

      Usuń
  2. Dokładnie! :) a ile jest osób, które mają talent, a nie mają funduszy na dobry sprzęt.. Głupimi tekstami można komuś podciąć skrzydła. Tak jak pisałaś, nie każdy jest na tyle silnie psychicznie żeby znieść takie przytyki. Szczególnie w młodości i na starcie "kariery" sportowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, już któryś raz napisałam mega długi komentarz i mi się skasował, bądź zamiast kliknąć opublikuj, kliknęłam wyloguj się... :( ech

    OdpowiedzUsuń
  4. To w skrócie - szacun dla Burtona, nie wiedziałam o tym ;) choć chyba mam teraz buty w których jeden z elementów wiązania też ma dożywotnią gwarancję! Ja też uważam, że nie warto mieć na początku mega zajefajnego sprzętu, bo po prostu go szkoda, gdy jest się jeszcze laikiem w temacie. Tak samo w przypadku ciuchów. W każdym razie rozumiem w 100 % co chciałaś przekazać w tym poście na blogu. Niestety nie mam wpływu na to co ludzie myślą/mówią/robią/piszą. Pozostaje nam mieć twardą pupę i robić swoje. Dobrze, że możemy kontrolować swoje zachowanie - szanować, wspierać, doceniać i świętować sukcesy innych ;) Wasze skoki, to mega sztosik i jaram się tym na maksiorka! Czapki z głów za wszystko co robicie <3

    OdpowiedzUsuń

Google+ Badge

Szukaj na tym blogu

logo