piątek, 29 czerwca 2018

MTB dla początkujących! Porównujemy trasy Easy/Green/Famili/Twister

Chcesz zacząć jeździć na rowerze, ale nie wiesz, dokąd wybrać się na pierwsze zjazdy? Na szczęście w Polsce moda na rowery górskie rozkręciła się na dobre i organizatorzy bikeparków zaczęli zauważać potrzeby początkujących.

Ostatnio odwiedziłam trzy popularne bikeparki w Małopolsce. W każdym z nich postanowiłam sprawdzić, co oferują one zupełnie początkującym rowerzystom górskim.

Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że jazda na rowerze górskim różni się od zwykłej jazdy na rowerze. Zanim wjedziecie, nawet na "zieloną" - czyli najłatwiejszą trasę - powinniście znać kilka podstaw techniki jazdy górskiej. Do niedawna jazda w górach była na tyle niszowym sportem, że każdy nowy rider wkręcany był przez grono znajomych. Zawsze więc ktoś bardziej doświadczony służył im radą. Tak było też ze mną. Andrzej, przed moimi pierwszymi zjazdami dał mi najważniejsze wskazówki. Reszty uczyłam się już w praktyce pod jego okiem. W tej chwili pojawiła się bardzo szeroka oferta szkoleń grupowych i indywidualnych, gdzie każdy może uczyć się tych podstaw pod okiem instruktorów. Według mnie bardzo ważne jest, aby w każdym sporcie ekstremalnym szanować ryzyko wiążące się z jego uprawianiem. Tak samo jest w przypadku rowerów górskich. Nawet najłatwiejsze trasy, które odwiedziłam w Polsce, mają miejsca, gdzie można nawet przy zerowej prędkości nieźle się poskładać. Sama uczyłam się jeździć na tzw. starym a-line w Kluszkowcach (ta trasa w tej chwili istnieje tylko do połowy i teraz poprowadzona jest trochę inaczej). I cóż, nie raz tam leżałam, schodziłam i marudziłam.

Pozdrawiam koleżankę z trasy Snake w Bike Parku Kasina. Trasa niebieska, za koleżanką chyba ukochany z odwieczną radą "puść te heble". Cóż z tego zakrętu wypadały 3/5 osób. Trasy w bike parkach zawsze będą miały trudne miejsca podyktowane ukształtowaniem terenu.
Dostajemy od widzów czasem pytania o to, gdzie zacząć, jak zacząć. Widzimy też, co dzieje się na trasach, nawet na naszej lokalnej Kazoorce, gdy zupełnie początkujące osoby, choćby z dużą odwagą ruszają na takie trasy, nie mając pojęcia zjeżdżaniu. Na Kazoorce pogotowie bywa prawie codziennie, i to nie po hardkorowców skaczących wielkie dirty.

Stąd pomysł na serię filmów o trasach "dla dziewczyn" oraz na ten post. Oczywiście tytuł to ściema. Nawet w Polsce są dziewczyny na MTB, które mogą zjechać każdą trasę nie gorzej od faceta. Od czegoś trzeba jednak zacząć. Trasy opisuję więc pod kątem początkujących wszelkich płci.

Na tą chwilę mam przejeżdżone 4 podstawowe trasy w Polsce. Jeszcze 2 lata temu jeździłam po Twisterze na Enduro Trails w Bielsku Białej.

Twister, to chyba pierwszy zjazdowy flow trail porządnej długości, jaki pojawił się w związku z boomem na MTB. To na pewno fajna trasa. Ponieważ jest to flow, nie ma tam skoczni. Da się skakać z niektórych muld, ale nie o to chodzi przy pierwszych zjazdach. Bandy zbudowane są dość łagodnie i szeroko. Dlatego uważam, że może tu zjechać każdy, kto:

1. wie jak balansować na rowerze i używać hamulców przy jeździe w dół,
2. jest pokorny i nie będzie rozpędzał się nadmiernie
3. umie pompować lub tłumić falki
5. ma kondycję na sporej długości zjazd.

Większości tych umiejętności możecie nauczyć się taż podczas treningu na pump tracku u podnóża góry. W tej chwili w ramach Enduro Trails są też jeszcze łatwiejsze trasy Stefanka i Cyganka. Ja niestety nie znam tych tras. Ale jeśli są łatwiejsze niż Twister, to pewnie warto najpierw tam się wybrać. Sam Twister jest w pełni wykonalny dla początkującego, jednak uważać trzeba zawsze. Uwierzcie, przekonałam się na własnym... łokciu. Cóż, błąd techniki, zbyt ostre hamowanie na zjeździe i lot przez kierę.

Jeśli z dziurą w łokciu, 3 miesiące po złamaniu ręki nadal cieszysz się z jazdy, to chyba po prostu to lubisz.
Jedyny problem tras Enduro Trails to konieczność podjazdów/podchodzenia. W tej chwili można dojechać, przez inną górę, także gondolą. Nie wiem jednak jaki jest stopień trudności trasy łączącej dwie góry.

Kolejną trasą dla początkujących jest Green Line w Joyride Bike Park w Kluszkowcach. Kluszki to miejsce dla mnie szczególne. Jest tam przepięknie, a do tego mam jednak sentyment, bo sama tu zaczynałam. Wtedy nie było jeszcze Green Line'a, ale "stary a-line był dość łatwy, jeśli jechało się pod okiem bardziej doświadczonej osoby. Teraz macie łatwiej. Green Line, moim zdaniem ma jednak dwie "twarze". Początkowy fragment, jest super. Trasa jest bardzo łatwa i ma niewiele stromych fragmentów. Takie są, bo to jednak górska trasa. Serio, nie jest jednak trudno. W bardziej popularnych terminach - jak np. Festiwal Małopolska Joyride - mniej doświadczeni riderzy znajdą tu też więcej spokoju. Tak jest bezpieczniej dla wszystkich.


Niestety ostatni fragment tej trasy, od 2 lat nadal nie został ogarnięty tak, by być bezpiecznym dla początkujących. Końcówka Green Line jedzie wzdłuż A-Line'a. Okropny fragment zaczyna się od nieprzyjemnego, niewyprofilowanego zakrętu na ścianie pełnej luźnych kamieni. Dalej jest pozornie łatwa trasa, która jednak jest tak zasypana luźnymi kamieniami, że łatwo tam o osunięcie koła. Prawdę mówiąc mam wrażenie, że rowerzyści oczyszczali A-Line z kamieni zrzucając je własnie na Green Line. W Kluszkach uważam więc, że zupełne podstawy warto poznawać omijając drugą połowę trasy. Można ten fragment zjechać asfaltem. Ewentualnie dojazdówkę przejeżdżać super wolno.

Nie mam zdjęcia z najgorszego fragmentu, ale tu w dole bandy widzicie problem :)
Ogólnie jednak uważam, że w Kluszkach nadal jest miejsce na pierwsze próby. Tutaj też prowadzone są szkolenia MTB Academy

W tym roku odwiedziłam jeszcze dwie nowe trasy. Najpierw dałam się skusić nazwie Easy Line i kolejce wjeżdżającej na Górę Żar. Do zeszłego roku, nie było tam miejsca dla początkujących, a nawet dla średniaków. DH i A-Line na Górze Żar są na prawdę trudnymi trasami. Easy Line powstał z myślą o nauce jazdy. Przyznam, że ta trasa zaskoczyła mnie... swoją trudnością. Dla mnie osobiście, subiektywnie - fajnie, miałam wyzwanie. Niestety płynność Easy Line pozostawia sporo do życzenia. Budowniczowie mieli chyba trochę za mało terenu do dyspozycji. Zdecydowana większość band jest ciasna i nie tylko ja, ale też bardzo doświadczeni rowerzyści, musieliśmy hamować dość mocno. Wiem, że ja nie mam jeszcze dużo nauki przed sobą, ale sprawdzałam tą trasę pod kątem jeszcze mniej doświadczonych osób, dlatego uważam, że warto zwrócić na to uwagę. Problemem są też falki. Flow traile, po których jeździłam mają zwykle rytmiczne falki pozwalające fajnie po nich płynąć, lub pompować i nabierać prędkości. Tutaj hmm... większość falek stawiała raczej wyzwanie. Musiałam mocno kontrolować rower, bo falki podbijały go i powodowały utratę równowagi. Dla Andrzeja, było to fajne, bo mógł skakać muldy jako tzw. double (chyba tak to sobie wymyślili budowniczowie). Problem w tym, że easy to skakanie nie jest. Podsumowując - Easy Line na Górze Żar to trasa, którą początkujący może zjechać. Absolutnie konieczne moim zdaniem jest jednak przeszkolenie i bardzo ale to bardzo duża ostrożność. Ja poleciałam tam tak, jak normalnie jechała bym po flow i miałam kilka niebezpiecznych sytuacji. W 2 i kolejnych zjazdach lamusowałam z ostrożności. Na szczęście na miejscu szkolenia prowadzi ekipa Dirt It More.


A najlepsze zostawiłam na koniec. W zeszłym roku w Kasinie Wielkiej powstał Bike Park Kasina. Przyznam, że kiepsko się przygotowaliśmy do wizyty tam. Może to i lepiej, bo mieliśmy fajną niespodziankę. Po pierwsze macie tam aż 9(!) tras. w tym 1 zielona - Famili Line - i kolejne trzy określone jako niebieskie. Dla zupełnie początkujących przeznaczony jest Famili Line.



Całkiem łatwy jest też Snake. A jakie są moje wrażenia? Myślę, że to najbardziej progresywna miejscówka. Spokojnie możecie tu przyjechać na pierwsze zjazdy. Trasa Famili to nadal trasa górska, więc zasada - poznaj podstawy najpierw - nadal jest aktualna. W czasie wizyty w Kasinie mieliśmy szczęście spotkać sporo nowych rowerowych wymiataczy Jak Mamba On Bike i Majka Micherda czy chłopaków z Suck My Bars. Zgodnie zauważyliśmy, że nam trasa może się wydawać bardzo łatwa, ale gdy trafi na nią zupełny żółtodziób mtb, nawet Famili Line będzie dla niego wyzwaniem. Na szczęście pod wyciągiem znajdziecie wypożyczalnię i trenerów w Arek Bike Center. Szkolą tutaj też dziewczyny, które moim zdaniem lepiej rozumieją inne panie w czasie pierwszych zjazdów.

Dokąd więc wybrać się na pierwsze zjazdy na rowerze? Ja wybrała bym Kasinę. Wyciąg i duża liczba tras pozwalają na zrobienie dużej liczby zjazdów i progresu nawet w jeden weekend. Jeśli traficie na pozostałe trasy, które opisałam, też się nie zawiedziecie. Każda z nich nadaje się do nauki. Myślę jednak, że warto mieć na uwadze to, co pisałam w tym wpisie.

Jeśli macie więcej pytań, koniecznie piszcie je w komentarzach. Odpowiem chętnie, jeśli tylko będę znała odpowiedź.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Google+ Badge

Szukaj na tym blogu

logo