piątek, 13 kwietnia 2018

JAKI SNOWBOARD WYBRAĆ? JAKIE NARTY SĄ DLA MNIE? - na jakich nartach i snowboardzie jeżdżą Treneiro?

Zastanawiasz się, jaki sprzęt do jazdy na snowboardzie lub nartach będzie dla Ciebie najlepszy? Który kask wybrać? Jakie gogle będą najlepsze? Jeśli nie wiesz, może ten post pomoże Ci wybrać.

Wiosna wjechała już na pełnej... petardzie. Nie znaczy to jednak, że nie warto myśleć teraz o sprzęcie na stok. Ale po co? Nie "po co" tylko "dlaczego". A to dlatego, że tuż po sezonie można wyhaczyć fajne okazje na wyprzedażach posezonowych. Po drugie, póki jeszcze klimat nie oszalał zupełnie, latem też da się pojeździć i to całkiem fajnie, np. w Zerrmatt, Les2Alpes, Tignes.

CZĘŚĆ I - snowboard i narty
O tym właśnie mówię - deska z kolekcji na ten sezon, w tej chwili kosztuje prawie o 1/3 mniej!!! (źródło: www.snowshop.pl)
Poprzednio pisałam o ciuchach. Tym razem napiszę więc o sprzęcie. To o czym mogę sama i z pomocą Andrzeja wypowiedzieć się choć trochę to: deski (narty, snowboard), buty i wiązania (mam nadzieję, że Andrzej pomoże w temacie tych narciarskich), kask, gogle i plecaki.

Zaczynam od najprostszego? Tak mi się wydaje - tj. Snowboard.

Na czym sama jeżdżę? W te chwili mam snowboard firmy GNU model B-nice o kształcie asymetrycznym, tj. podobno krawędź jest nieco inna od strony pięt niż palców. Profil tej deski, to tzw. hybryda z rokerem pomiędzy wiązaniami. Cokolwiek Ci to mówi? Pewnie nie. Skąd to wiem? Gdyby te magiczne słowa coś Ci mówiły, oznaczało by to, że jesteś już na tym lewelu, gdzie moja porada zupełnie nie będzie Ci potrzebna. Tak przynajmniej mi się wydaje, może jest inaczej.

Deseczka GNU B-Nice i wiązania Burton Scribe - mój zestaw bojowy
Cofnę się więc do początku standardowych przygód z deską. Czy warto wypożyczać deskę? Tak, ale (moim zdaniem) tylko i wyłącznie na początku, albo, jeśli ogólnie nie jeździsz dużo, nie jeździsz po stokach trudniejszych niż standardowa niebieska trasa. Jeśli jednak czujesz że snowboard, to coś, co daje Ci te endorfinki, których będziesz szukać częściej, moim zdaniem warto olać wypożyczalnie, gdy tylko nauczysz się jeździć. Na samym początku rodzaj deski zwyczajnie nie ma tak ogromnego znaczenia. Ważne jest w zasadzie, by obsługa wypożyczalni dobrała Ci deskę w odpowiednim rozmiarze i tyle. Później pożyczanie po pierwsze przestaje się opłacać - niezły snowboard można kupić już za 1000 zł, a co do zasady nie jest to zakup na jeden sezon. Po drugie zaczniesz odczuwać, że rentalowe deski nie mają tej samej jakości, miękkości i technologii, które mają te dostępne do kupienia (to ważne, bo jest to różnica w świecie snowboardu i nart). Zaczniesz też odczuwać znaczenie dobrze dopasowanych butów i wiązań.

OK. Skoro już umiesz jeździć, i wiesz, że będziesz jeździć - kupuj pierwszy sprzęt. Jaki? Osobiście uważam, że nie warto szarpać się tu na topowe modele. Moim zdaniem pierwsza deska może być eksperymentem. Warto jednak, żeby była to jedna Twoja deska, bo będziesz w stanie zidentyfikować jej dobre i złe cechy. Poprawiając swoje umiejętności będziesz czuć deskę coraz lepiej. Wtedy sam/a poczujesz, czy powinna być dłuższa (lepsza kontrola i stabilność), czy krótsza (łatwiejsze skręcanie), twardsza (gdy jeździsz szybko, po twardym śniegu, lub na poważnym freeridzie), bardziej miękka (gdy zależy Ci na skoczności, lubisz raczej freestyle).
Pierwsza moja deska. Rossignol Zena - o tym modelu mogę powiedzieć, że po jeździe na niej wiedziałam, czego NIE chcę w mojej desce :D  (UFO to moja własna fantazja)
Ja po jednym sezonie sprzedałam swoją pierwszą deskę i kupiłam, bardzo świadomie, mojego kotka - deskę Forum Spinster - Twin Tip (czyli taki sam kształt na obu końcach) w technologii double dog (deska przylega do podłogi w 3 punktach i podniesiona jest pod butami). 

Mój kociaczek. Projektant grafiki na pewno nie był trzeźwy, a cała deska była super. Tu jeszcze ze starymi wiązaniami, które niestety musiały ustąpić miejsca lepszym
Niestety marka Forum już nie istnieje. Bardzo lubiłam tę deskę i było mi smutno, gdy musiałam kupić nową. Ale wiecie co? Nowa jest jeszcze fajniejsza.

Różne cechy deski mają znaczenie dla różnej jazdy. To może mieszać sporo w głowie. Dlatego teraz uproszę nieco. Jaką deskę warto kupić, jako drugą - moim zdaniem deskę "All mountain" opisywaną jako deska dla początkujących i średnio zaawansowanych. Tak opisywana jest też moja aktualna deska. Możecie tu zobaczyć jej recenzję - GNU model B-nice. Kształt deski daje jest skoczność i pozwala "surfować" w puchu (podniesiony nos). Dzięki pofalowanym krawędziom nie mam problemu na twardym stoku. Oczywiście deska nie jedzie sama! Żeby korzystać ze wszystkich tych technologii musisz umieć jeździć na pewnym poziomie. Ja jednak byłam bardzo zaskoczona, że to wszystko działa. Zawsze śmiałam się z tych nowinek technicznych. Cóż musiałam przyznać, że nie mam racji, gdy pierwszy raz pojeździłam n a tej desce.

No dobra. Snowboard snowboardem. Przejdźmy do nart. Ja mam niewiele doświadczenia w tym temacie. Swoją przygodę zaczynałam na bardzo podstawowych nartach zjazdowych - takie rentalowe narty z najniższej półki. W zeszłym roku w Laax miałam wreszcie okazję pojeździć na czymś fajniejszym. Tj. na nartach Local Beauty od Majesty Skis. Cóż mogę powiedzieć o tych nartach. Myślę, że to fajny model też dla początkującej narciarki. Mi bardzo dobrze uczyło się na nich, a jednocześnie mają one specyfikę pozwalającą na jazdę po snowparku. Narty freestylowe, jak właśnie Local Beauty, zbudowane są w taki sposób, że ułatwiają skręcanie. Dlatego doceniam je jako lamuska narciarstwa. Oczywiście nie są to narty do bicia rekordów w slalomie, ale też ja nie miałam nigdy takich ambicji. To, co mi się podoba, jako snowboardzistce, to wygląd tych nart. Niestety zwykle stylówka nart do mnie nie przemawia, a tym wygrywają u mnie Majesty Skis.

Pierwsze narty, które naprawdę polubiłam. Na Treneiro Vlog możecie zobaczyć, jak poszła mi na nich nauka jazdy
To, co sama widzę w świecie narciuszków to znacznie większe zróżnicowanie nart, przeznaczonych dla różnych celów. Podczas, gdy ja jeżdżę na jednej desce wszędzie - Andrzej na dłuższy wyjazd zabiera zwykle dwie pary nart. Te szersze przeznaczone są na puch. W tym roku Andrzej bawił się modelami Hypernaut i Dirty Bear od Majesty. Hypernauty to twarde karbonowe narty, z krótszym tyłem. Przeznaczone są wyraźnie do jazdy po puchu i na poważniejsze wyjścia freeridowe. Na nierównościach dają poczuć swoją twardość i wymagają trochę przyzwyczajenia. Dirty Beary to narty bardziej uniwersalne. Są nieco szersze pod butem niż zjazdówki, czy parkowe narty. Dzięki temu nadają się do jazdy po nieprzygotowanych trasach i w lesie. Sprawdzą się super w wiosennym slushu (taki roztopiony miękki śnieg) Jednocześnie nie są takimi "łopatami" jak typowe puchowe narty, więc można na nich spokojnie jeździć po stoku i po snowparku. A to dzięki kształtowi "twin tip" czyli przody i tyły ukształtowane tak samo. Andrzejowi poleciła je Zuza Witych, zawodniczka z teamu Majesty, która świetnie jeździ po snowparkach, ale potrafi freestyle przenieść na teren poza trasą. Andrzej podpowiada mi, że właśnie takie szersze narty docenia szczególnie w wiosennych warunkach, gdy śnieg jest bardzo miękki.

Dirty Beary są szerokie, ale znacznie bardziej uniwersalne niż narty typowo freeride'owe
No tak, ale zanim pojedziesz na snowpark, albo freeride jeździsz jednak po stoku. Pod tym względem, narty różnią się od snowboardu. Z uwagi na to, że zasadniczo na stokach nadal dominują narty zjazdowe, wypożyczalnie mają znacznie większy przemiał nart niż snowboardów. Dlatego też w wypożyczalniach (szczególnie na zachodzie) możesz często wypożyczyć naprawdę topowe modele uzupełniane co sezon. Jeśli więc jeździsz raz/dwa razy w sezonie i wybierasz własnie modele zjazdowe, wypożyczanie nie jest takim złym pomysłem.

Kiedy jednak zdecydujesz się na jazdę poza stokami trudniej będzie Ci wypożyczyć odpowiednie narty. Ciekawym rozwiązaniem może być wybranie się na obóz taki, jak Majesty Freeride Camp. Podczas obozu uczestnicy mogą korzystać z wyboru nart przeznaczonych konkretnie do freeride'u. Jeśli więc na co dzień korzystacie z nart zjazdowych, na takie wyjazdy nie musicie specjalnie kupować nart. My znamy ten konkretny obóz, ale istnieją także inne. Jeśli będziecie rozważać udział w takim wydarzeniu, warto podpytać właśnie o dostępność nart.



Jesteś tu jeszcze?

OK. Żeby zamknąć temat dodam jeszcze buty i wiązania.

Buty Snowboardowe. Moim zdaniem podstawową zasadą przy wyborze butów na snowboard jest - wygoda i dopasowanie. Każda stopa jest inna i każdemu będą pasowały inne buty. Ja jeżdżę w butach marki DC. Niestety nie jest łatwo kupić je w Polsce. Dostępne są w sklepach brandowanych Quicksilver i Roxy. Tylko te buty wystarczająco dobrze trzymają moją stopę w kostce. Jedyną radą, jaką mogę Ci dać, to - przymierzaj przymierzaj przymierzaj! Żeby sprawdzić dobrze but snowboardowy wychyl się w nim na palce i poczuj, czy kostka trzyma się w bucie czy wyjeżdża do góry. Jeśli wyjeżdża - szukaj dalej. W średniej półce cenowej, buty nie będą różnić się tak bardzo specjalizacją do różnych rodzajów jazdy i powinny być wystarczająco uniwersalne. Moim zdaniem nie warto kupić butów zbyt miękkich, bo mniej chronią kostki. W sklepie zobaczysz też masę różnych rodzajów sznurowań. To też już Twój dowolny wybór. W pierwszej kolejności wybierz but, który dobrze leży. Sposób wiązania jest mniej istotny. Ja zupełnie serio wybieram oldschoolowe zwykłe sznurówki. Dają mi w moim poczuciu więcej kontroli nad wiązaniem buta. Wiele osób jednak gardzi takim prehistorycznym systemem i woli np. system BOA, gdzie kręcąc kółeczkiem z przodu buta zaciskasz żyłkę, która wiąże całość. Cóż - w mojej ocenie to przerost formy nad treścią, a do tego spory problem, gdy żyłka pęknie. Są też systemy 2 linek - osobna na część pod i nad kostką. Serio - wybierz ten, który uznasz za najwygodniejszy dla Ciebie.

Niestety czasem dobre dopasowanie musi być ważniejsze niż wygląd. Moje aktualne buty są w mojej ocenie paskudne (kwestia gustu), ale tylko one wówczas pasowały do mojej stopy. Do tego, kupując je zrobiłam duży błąd - nie miałam ze sobą wiązań. Skończyło się na docinaniu brzegów podeszwy - SERIO
Wiązania Snowboardowe. W tej dziedzinie też powstało sporo różności. Znów jednak uważam, że dopóki nie jesteś prosem nie masz potrzeby wychylać się poza średnią półkę cenową. Każda firma robiąca wiązania ma coś dla prosów i coś dla przeciętnych użytkowników. Ja jeżdżę w wiązaniach firmy Burton - model Scribe, które kupiłam ze względu na to, że moja poprzednia deska potrzebowała wiązań lekko elastycznych, żeby nie niweczyć jej specyficznej konstrukcji. Te wiązania są ze mną już 6 lat i nigdzie się nie wybierają. W porównaniu z poprzednimi, jakie miałam widzę, że istotnym plusem tych wiązań są: (1) gruba warstwa miękkiej pianki pod butem - wyraźnie czuję, że oszczędza to moje kolana na twardym stoku, (2) przedni pasek obejmujący but na czubku, zamiast na śródstopiu.

Możecie tu zobaczyć różnicę przodów moich wiązań i rentalowych wiązań Andrzeja
Przesiadając się na taki system ja osobiście wyraźnie poczułam lepszą kontrolę nad deską. Te dwie cechy możecie znaleźć w wiązaniach różnych firm, ale warto zwracać na nie uwagę. Jeszcze jedna rada - kupując wiązania, miej ze sobą swoje buty. Nie wszystkie buty i wiązania są ze sobą kompatybilne. Jeśli np. zdecydujesz się na specyficzny system wiązań firmy Flow - buty innej firmy mogą słabo z nim działać.

Wiązania w wypożyczalniach zwykle mają krótsze tyły. Moim zdaniem zabiera to sporo kontroli nad deską.
Buty Narciarskie. Cóż - tu działa ta sama zasada: But ma dobrze leżeć i dobrze trzymać stopę. W tej chwili dostępne jest sporo możliwości dopasowania buta do stopy. Wygrzewa się wewnętrzne wkładki. Wiele skorup - ten zewnętrzny plastik - też pozwala na tzw. odbarczanie. Polega to na podgrzaniu części skorupy i wypchaniu, jej w miejscach, gdzie ciśnie w stopę. Dla Andrzeja to okazało się konieczne. Zmierzył chyba z 15 par butów. Ostatecznie wybrał model firmy LANGE, który jednak nadal potrzebował odbarczenia. Buty narciarskie, często dają się lepiej poznać dopiero, gdy spędzisz w nich więcej czasu (co najmniej 30-60 minut), dlatego warto wziąć je do domu. Zwykle sklepy zgadzają się na zwrot w ciągu 1 lub kilku dni. 

Buty narciarskie dostępne są w bardzo różnych twardościach. Na początek zaleca się nieco bardziej miękkie buty (flex index do 90). Pozwalają one łatwiej utrzymywać prawidłową sylwetkę - opierać łydkę na językach butów. Taką miękkość wybierają też prosi na snowpark - lądowania są dla nich mniej bolesne. Z czasem, do szybszej jazdy i do jazdy poza trasą będziesz wybierać coraz twardsze buty.

Ponieważ w ostatnich latach coraz bardziej
popularne staje się podchodzenie z nartami pod górę, w sklepach znajdziecie też buty (moim zdaniem wyglądające ładniej) do skituru. Nie zawsze będą one pasować do standardowych, zjazdowych wiązań. Są też dużo niższe i słabiej trzymają nogę. Myślę więc, że nie jest to dobry wybór buta do uniwersalnej jazdy. 

Wiązania narciarskie. Andrzej na pytanie o wiązania odpowiedział - "nie mogę nic powiedzieć, bo moje nie są dobre".

Pro Tip - na jedną nartę wystarczy zamocować jedno wiązanie, Eventy Hubi&Kubi są jedynym wyjątkiem od tej reguły
Wiązania narciarskie to ogólnie temat rzeka. Tu powiemy tyle, że kupując własne wiązania do swoich nart zauważysz prawdopodobnie różnicę względem tych z wypożyczalni. Rentalowe wiązania są wyższe. Twój but jest zamocowany sporo nad nartą. Wiązania dostępne dla klientów w sklepie są niższe, i nie mają tak ciężkich szyn, jak te w wypożyczalniach. Dzięki temu Twoje własne narty z takimi wiązaniami będą lżejsze. Takie prywatne wiązania pozwalają też na dokładniejsze dopasowanie do konkretnego narciarza. Co do specyfiki konkretnych marek i modeli wiązań nie chcieli byśmy się wypowiadać, bo zwyczajnie nie mamy wystarczającej wiedzy. Jeśli jednak masz konkretne pytania, być może będziemy w stanie odpowiedzieć, więc śmiało pisz w komentarzach.

No dobra, znów powstała treneiro-epopeja. Na kaski, gogle i plecaki zaproszę Cię więc do kolejnego posta.

Temat sprzętu sportowego, to studnia bez dna pytań i odpowiedzi. Dlatego jestem pewna, że nie napisałam wszystkiego. Mam jednak nadzieję, że zachęcę Cię tym do podpytywania mnie o jakiekolwiek dokładniejsze kwestie. Odpowiem, jeśli tylko znam odpowiedź.

Do zobaczenia w następnym blogu.




2 komentarze:

  1. Mam pytanie Zuza:
    W jaki sposób kupowałaś deskę? W sensie poszłaś do sklepu i powiedziałaś jaką chcesz deskę czy np. przez internet? A jeśli w sklepie to w jakim?
    A i jeszcze chciałam się zapytać czy to jaki deska ma ślizg ma jakiś wpływ na jazdę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć,
      odpowiadając na Twoje pytania:
      1. Deskę kupowałam na różne sposoby. Pierwszą deskę kupiłam na Allegro i odbierałam osobiście, drugą kupiłam w sklepie. Chodziłam i dużo pytałam sprzedawców, w końcu znalazłam i wybrałam tą dla siebie. Trzecią deskę kupiłam online na snowshop.pl, odbierałam osobiście. Na etapie kupowania ostatniej deski sporo już wiedziałam o tych technologiach, więc wiedziałam co kupuję.

      Co do rodzaju ślizgu, jakieś znaczenie na pewno jest, ale mnie przerasta zrozumienie tego. Chodzi bardziej o to, jak ślizg trzyma wosk. Najważniejsze jest raczej odpowiednie serwisowanie deski, dobrze dobrany wosk.

      Usuń

Google+ Badge

Szukaj na tym blogu

logo