wtorek, 17 kwietnia 2018

SPRZĘT NA STOK - jaki kask wybrać na snowboard, jakie gogle będą najlepsze na narty, czy warto jeździć z plecakiem?

Ostatnio pisałam konkretnie o sprzęcie do jazdy. Mam nadzieję, że czytaliście ten post. Tym wpisem zamknę już chyba ten sezon zimowy. Opowiem o tym, jak wybrać odpowiedni kask i gogle. Kilka słów poświęcę też tematowi plecaków.

No to zaczynamy.

Ja wybieram konfigurację - czapka i gogle pod kask, przyznam bez bicia, że chodzi częściowo o wygląd.
Kask.
First things first - tak, trzeba jeździć w kasku! W tym temacie nie ma dyskusji.

Skoro to jest już jasne, to wybierzmy kask. Pierwsza zasada - musi pasować. Kask jest jednym z elementów sprzętu w każdym sporcie, którego nie warto kupować przez internet na ostatnią chwilę. Nawet jeśli zmierzysz swoją głowę i dobierzesz rozmiar, kształt kasku może nie pasować. Taka była dokładnie sytuacja w przypadku mojego pierwszego kasku. Wybrałam jeden z lepszych modeli firmy RED. 

Zbliżenie na kask. Są też moje stare gogle Dragona DXS
Bardzo lekki. Ta firma robi konkretnie kaski na snowboard. Wszystko było by ok, gdyby nie fakt, że moja głowa miała inny kształt niż standardowa głowa w firmie RED. Kask bardzo cisnął mnie z boku głowy. Dopiero kiedy totalnie go wybebeszyłam, zostawiłam tylko twardą część skorupy i zakładałam go na czapkę, kask zaczął w miarę pasować. Nadal nie leżał idealnie. Drugi kask kupiłam już po przymiarce. Tym razem jednak postawiłam na firmę rowerową TSG. Przyoszczędziłam i tym razem wybrałam minimalnie cięższy kask TSG Evolution. Skoro i tak zakładam kask na czapkę uznałam, że nie ma sensu kupować ocieplanego kasku. W ten sposób jednym kaskiem załatwiam temat roweru (na rower mam jeszcze full face, ale czasem ten "orzeszek" wystarcza) i snowboardu. Zimą po prostu wyjmuję z kasku gąbki, które dopasowują kask do głowy, gdy nie mam czapki.

Dokładnie tak samo robi Andrzej. Ma nawet ten sam kask, tylko w innym kolorze i jeździ w nim zimą i latem.

Wersja zimowa
I wersja letnia - choć Andrzej ma zimowe gogle (na kasku miał kamerę, która obciążała kask i gogle musiały go trzymać)
Takie kaski nadają się też wystarczająco do innych sportów (poza wodnymi), np. do jazdy konnej.

Czy jest to jedyny dobry wybór? Oczywiście, że nie. Podałam kilka powodów, dla których ja tak właśnie wybrałam. Problem z systemem czapka+kask jest taki, że cały ten zestaw lubi się rozjechać. Wtedy z bardzo stylowego, robi się bardzo niestylowy. Nikt nie lubi, gdy na mróz wystaje kawałek gołego czoła. Trzeba się więc pilnować. Dobrze dopasowany kask stworzony konkretnie do sportów zimowych będzie prawdopodobnie stabilniej siedział na głowie. Jednak raczej nie nada się do innych sportów. Jeśli jednak nie potrzebujesz, by był uniwersalny, to nie będzie dla Ciebie problem.



Gogle.

Jest tyle rodzajów gogli na rynku, że chyba nie da się doradzić lepiej niż: 1. wybierz półkę cenową, 2. wybierz, co podoba się Tobie, 3. sprawdź, czy gogle są kompatybilne z Twoim kaskiem, 4. sprawdź, czy gogle są kompatybilne z Twoją twarzą. Jeśli wszystko pasuje, to znalazłeś/aś swoje gogle.

Na ten moment nasz wybór, to modele gogli od marki Majesty Skis
Gogle, to nie są takie fikuśne okulary słoneczne. Ich założeniem jest chronić Twoje oczy i twarz. Dlatego zaleca się jazdę w goglach raczej niż w okularach. Uwierzcie mi, to bywa nowość nawet dla wytrawnych, wieloletnich narciarzy. To na co warto zwrócić uwagę, a co nie każdemu na początku przyjdzie do głowy to możliwość wymiany szyb i ich dostępność. Gogle nosisz niezależnie od pogody. Dlatego też, od samego początku Twoje gogle powinny mieć co najmniej 2 szyby (mi zawsze te 2 wystarczały). Jedną przyciemnianą na mocne słońce. W mocnym słońcu biały śnieg jest sporym zagrożeniem dla nieosłoniętych oczu. Druga szyba przeznaczona jest na trudne warunki, gdy jest pochmurno. Ja używam żółtej szyby, która nieco poprawia kontrast (tj. wyciąga cienie, niewidoczne bez słońca, ułatwia w ten sposób ocenę stanu stoku). Andrzej przyzwyczaił się do jazdy z zupełnie przezroczystą szybą. 

Te same gogle na skuter? Czemu nie
Oboje w tej chwili jeździmy w goglach Majesty. Taki pro tip - fakt, że marka robi narty, nie oznacza, że ich gogle nie nadają się dla snowboardzisty. Na moją twarz niestety pasuje tylko model Patrol, ale nie narzekam. Te gogle podobają mi się i sprawdzają się już drugi sezon bez problemu. Andrzej ma model Spectrum, oraz najnowszy tegoroczny model The Force. The Force jara się szczególnie, bo ich szyba zamocowana jest na magnesach i przez to bardzo łatwo ją wymienić.

Zanim miałam swoje Patrole, jeździłam w goglach Dragon DXS. Przez kilka lat świetnie mi się sprawdzały. teraz nieco rozciągnął się w nich pasek więc... używam ich na rower do Full Face'a.

Miałam też przez chwilę gogle Von Zipper, ale poza fajnym wyglądem specjalnie ich sobie nie chwaliłam. Szybko też zniszczyła się w nich szyba.


Plecak.
Czy w ogóle warto jeździć z plecakiem? Moja ulubiona odpowiedź - to zależy. 

Na zdjęciu full opcja freeride'owa - plecak Ferino z systemem airbag
Po pierwsze zależy od tego, czy jeździsz poza trasami. Jeśli tak, to plecak jest wręcz konieczny. Co więcej konieczna jest konkretna zawartość - minimum to ABC lawinowe, czyli łopata i sonda lawinowe w środku plecaka, oraz detektor lawinowy założony na Tobie. Choć kiedyś, jak chyba każdy, popełnialiśmy błąd i jeździliśmy freeride bez tego wyposażenia, dzisiaj po prostu nie zeszli byśmy ze stoku nie mając go. Taki sprzęt możesz zapakować do jakiegokolwiek plecaka, ale zdecydowanie wygodniej będzie Ci wydobyć, go z plecaka przystosowanego do wożenia tych narzędzi. Szukać takiego plecaka możesz pod hasłem "plecak lawinowy" lub "plecak freeride'owy". Specyfika tego plecaka polega na tym, że będzie on posiadał specjalną kieszeń rozpinaną bardzo szeroko. W niej znajdziesz specjalne wąskie kieszonki na trzonek łopaty i na sondę. Taki plecak będzie też wyposażony w gwizdek. Poza szelkami będzie miał też poziome paski trzymające go lepiej na miejscu. Dostępne są malutkie, bardzo podstawowe plecaki na łopatę i sondę, ale my stawiamy jednak na bardziej zaawansowane modele, które mają też odpowiednie paski na mocowanie nart/snowboardu, a poza tym mogą być używane poza stokiem, jako zwykłe plecaki - np. kieszeń na laptopa.

Pierwszym plecakiem freeride'owym, jaki mieliśmy był Evoc Line. To fajny plecak, posiadający wszystkie podstawowe funkcje, a przy tym mający sporo miejsca na rzeczy poza sprzętem lawinowym. Nie miał jednak kilku cech, które mają nasze aktualne plecaki. W tej chwili jeździmy z plecakami Dakine Poacher. Andrzej ma model 36 litrowy a ja 26 litrowy. Każdy z tych plecaków pozwala na zapakowanie poza sprzętem lawinowym dodatkowych rzeczy, jak np. kamery, które nam są potrzebne na stoku. Ważną cechą tego plecaka jest możliwość rozbudowania go o system RAS - Removable Airbag System. Ten jest u nas dopiero w planach, bo - nie oszukujmy się - trochę kosztuje. Jednak dzięki takiej konfiguracji, znów oszczędzamy miejsce i minimalizujemy liczbę posiadanych rzeczy. Nasze plecaki służą nam jako zwykłe plecaki na co dzień, a jako lawinowe, gdy potrzeba.  Andrzej ze swoim niebieskim Poacherem zjeździł całą Azję.

Plecak z odpowiednim systemem pasków i szelek, nadaje się też na rower
Zamiast plecaka lawinowego z RAS możesz też zdecydować się na plecak przeznaczony tylko do jazdy poza trasami, wyposażony w nieusuwalny system airbag. Takie plecaki firmy Ferino możecie widzieć w kilku miejscach na naszych plecach w filmie z Majesty Freeride Camp.


No to rzuciłam Cię od razu na głęboki śnieg. A jeśli nie planujesz jeździć freeride? Odpowiedz sobie na pytanie, czy wozisz ze sobą rzeczy, które nie mieszczą się do kieszeni. Teraz stylówki na stok, często są nieco bardziej wąskie. Mniej osób jeździ na tzw. "rapie" (w luźnych ciuchach). Stąd kieszenie nie są tak przestronne. Jeśli nie potrzebujesz mieć ze sobą nic więcej niż batonik, pieniążek i telefon (tak, powinieneś zawsze jeździć z telefonem), to pewnie nie musisz mieć plecaka. Jeśli jednak chcesz wziąć ze sobą np. wodę, dodatkową kanapkę, dodatkową szybę do gogli, zapasową bluzę - lub np. chcesz mieć miejsce na kurtkę, gdy zrobi się za ciepło. Plecak zaczyna być przydatny. Na stoku widać ludzi z różnymi wynalazkami. Ja uważam jednak, że warto jest wybrać plecak, który będzie dobrze przylegał. Dlatego zawsze zwracałam uwagę na dodatkowe poziome paski, które trzymają plecak na miejscu. Takie plecaki można kupić nawet niedrogo w sklepach typu Decathlonu. 

 Jeszcze w Chamonix mieliśmy tylko GoPro i jeden niewielki aparat. Plecak nie był mi więc konieczny, dopóki nie zjeżdżałam na freeride.
Sama przyznam jednak, że zaczęłam jeździć z plecakiem dopiero w zeszłym roku, gdy musiałam pomóc Andrzejowi i przejąć do siebie część naszego sprzętu video. Do tej pory radziłam sobie 8 lat bez konieczności wożenia tylu dodatkowych rzeczy.

Tu plecak Quechua z Decathlonu, bardzo dobrze sprawdza się na stok. Może spokojnie spełniać się jako plecak freeride'owy, bo na pewno pomieści łopatę i sondę
No i znów się rozpisałam, ale może jest jeszcze coś, co chcesz wiedzieć na ten temat. Jeśli tak, to śmiało pytaj w komentarzach, a ja chętnie odpowiem, jeśli tylko znam odpowiedź.


3 komentarze:

  1. Też jeżdżę w zestawie czapka+kask ale gogle mam na kasku zamocowane na rzepy przełożone przez dziury w kasku. :)
    Pozdrawiam Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to niezły system. To jest jedna różnica w kaskach rowerowych i zimowych, o której zapomniałam. Kask konkretnie na snb/narty zwykle ma taki zaczepik specjalny. Rowerowy tego nie ma. M.in. dlatego mam pasek gogli w środku

      Usuń
    2. Ale ja właśnie potrzebowałam kasku uniwersalnego bo używam go na rolki, rower, łyżwy i snowboard.

      Usuń

Google+ Badge

Szukaj na tym blogu

logo