środa, 31 stycznia 2018

Najpiękniejsze miejsce w Wietnamie - Sapa na trzy sposoby

Cześć,
Dawno nic tu nie publikowaliśmy. A przyznaję bez bicia, że ten post zaczęłam blisko 2 miesiące temu, kiedy skończyliśmy nasz pobyt w SaPa.

Po wizycie tam pierwszy raz stwierdziliśmy, że w tym miejscu przygotowanie do podróży jest niesamowicie istotne. Zwykle staramy się być spontaniczni, tylko ramowo planujemy podróż, a następnie patrzymy co dane miejsce ma do zaoferowania. 

Przyznam, że, po naszemu, o Sapa nauczyliśmy się niewiele przed przyjazdem. Wiedzieliśmy, że są tam zbocza pokryte polami ryżowymi i możliwość jazdy rowerem górskim. Tyle... serio!

Mając to na uwadze, mieliśmy sporo szczęścia, bo nasz pierwszy hotel, okazał się być zlokalizowany w samym centrum, tym prawdziwym. Tuż nad piękną doliną. 


No właśnie... lokalizacja!

Sapa, jak się okazuje, jest dość rozległą miejscowością. W tej chwili składa się w zasadzie z 2 centr. Jedno nowe, zlokalizowane wokół "jeziora". I to jest pierwsze czym Sapa wita osoby przyjeżdżające publicznymi środkami transportu. Przyznam, że to miejsce to jeden wielki ... bałagan. Wysoki poziom ogólnej rozwałki - drogi w budowie, budynki w budowie, błoto i, nazwijmy rzeczy po imieniu, syf.



Szczęśliwie zupełnie losowo nasz hotelik oddalony był o około 1,5 km od tego miejsca. Problem w tym, że w tej nieszczęsnej okolicy zlokalizowane jest zagłębie hoteli. Nie znając więc topografii Sapa, wybierając hotel w internecie łatwo możecie skończyć właśnie tam. Co więcej, może wybraliście hotel chwalony za "widok na jezioro". A tymczasem to jezioro to dziwny, raczej sztuczny akwen, serio, nic ciekawego. Co więcej, nie wiedzieć czemu, ceny wszystkiego w tej okolicy są... WYŻSZE, nawet 2x niż w tej części, o której napiszę za chwilę. Przykładowo - kanapka z omletem, która jest fajną opcją na śniadanie, kosztowała tu 40 tys VND. Za tę samą kanapkę, w knajpce pod samym "Fansipan Legend" płaciliśmy 20 tys VND, a w starym centrum 15 tys VND. Serio zupełnie nie wiemy WTF?! Na szczęście spędziliśmy tam tylko jedną, ostatnią noc, gdy po prostu chcieliśmy być blisko autokaru do Hanoi. Bardzo ostrzegamy Was przed hotelami w tej okolicy.


Druga część Sapa, to stare centrum. Tu jeden plus dla booking.com. Gdy patrzycie na hotele wg odległości od centrum, ta okolica jest właśnie uznawana za "centrum". To miejsce jest znacznie ciekawsze pod względem poznawania kultury i historii tego miejsca. Co jednak najważniejsze - stąd roztacza się widok na dolinę i masyw Fansipan.

Stąd też najbliżej będzie do szlaków na wędrówki po okolicy. Niestety, także tę część miasta dopadła Wietnamska bolączka wielkiej budowy. Co drugi budynek jest w budowie. Nad miastem powstaje kolejka dojazdowa do Fansipan Legend. To wpływa nawet na najlepsze z położonych tu hoteli. Nas specjalnie to nie bolało, ale wiele osób narzeka na kurz i/lub błoto oraz hałas budowy. 











Drugim problemem jest ofensywa mniej lub bardziej oryginalnych autochtonek. Wychodząc na ulicę nie da się uniknąć okrzyków "shoping? shoping? buy something? maybe tomorrow? trecking in my village? where are you from?" i tak dalej. W mieście znajdziecie jednak wiele ostrzeżeń przed kupowaniem rzeczy lub usług od tych osób. Sami widzieliśmy, jak zagubiona turystka podążała za taką właśnie "przewodniczką" po Cat Cat Village. (Cat Cat to taki skanseno bazar, ostatnim czego tam potrzebujecie jest dopłacanie za przewodnika). W tej okolicy znajdziecie wiele hoteli ze sporym rozstrzałem cenowym. My spaliśmy tam w 2 miejscach. Jedno - dramatyczne, drugie - rewelacyjne. Przy tym ceny obu 10-15 USD za noc. Cóż zdecydowanie trzeba bardzo uważnie czytać opinie na booking. Zimą w Sapa kluczowe jest ogrzewanie i wymiana powietrza. Nasz hotel Sapa New Villa w każdym pokoju miał klimatyzatoro-nagrzewnice, co zapewniało suche i ciepłe powietrze. Bez tego niestety wilgoć i zimno powodowały, że martwiliśmy się o nasz sprzęt wideo. Co do tej okolicy, na pewno możemy ją polecić osobom, które lubią zgiełk miasta i specyficzną atmosferę takich miejsc. Jest to też sposób na noclegi w niezłym budżecie - sporo hoteli w cenach 10-15 USD za noc. Co więcej w restauracjach zjecie tu już za 40-60 tys VND za danie. Naszą ulubioną była Viet Emotion, gdzie za świetne jedzenie (bez mięsa, co nie jest łatwe w Wietnamie) płaciliśmy 55-65 tys VND - smażone tofu z pomidorami i grzybami oraz ryżem, pieczony bakłażan z ryżem. Bardzo polecamy. Tutaj też znaleźliśmy nasze ulubione śniadaniowe kanapki za 15 tys VND (mniej niż 3 zł).

Na starówce było nieźle, ale najlepsze zostawiam na koniec.


 Ostatnie 2 dni pobytu w Sapa spędziliśmy poza miastem - dojazd doliną Muong Hoa, około 18 km - 45 jazdy - w jednym z resortów oddalonych od zgiełku miasteczka - Topas Ecolodge. To miejsce znalazłam dzięki Instagramowi i od razu zakochałam się w tamtejszych widokach. Przyznam, że nocleg tam, był najlepszym możliwym wyborem. Topac Ecolodge to resort złożony z pojedyńczych domków (bungalows) rozłożonych na samym szczycie góry. Poniżej rozciąga się niesamowita dolina - ponad 500 m w dół. Zbocza w całości pokrywają autentyczne pola ryżowe (przyznam, że te poo d miastem Sapa wypadają dość smutno w porównaniu). Wokół nie znajdziecie skansenów (jak Cat Cat) z plastikowymi pamiątkami i fidget spinnerami. Jeśli chcecie kupić lokalne pamiątki, możecie kupić je w sklepie na terenie resortu, lub prosto od pań, które mogą Was lekko przyatakować na wejściu. WAŻNE te rzeczy są naprawdę autentyczne, ręcznie wyszywane, wykonywane starymi technikami. Przy tym ceny nie zwalają z nóg - piękną ręcznie szytą spódnicę można kupić za około 450 tys VND (80-90 zł). Niestety musiałam zrezygnować z zakupów, ponieważ i tak mamy już nadbagaż :( .
Dolina Sapa to fajne miejsce do jazdy rowerem górskim. W mieście wypożyczenie roweru było możliwe - koszt 5-10 USD (jak się dogadasz). W Ecolodge także dostępne są rowery. Goście mogą z nich korzystać bezpłatnie. Okolica oferuje niesamowite trasy. Dla hardkorów jest jazda gliniastych ścieżkach między polami. Dla relaksu za to bardzo przyjemnie można było pojeździć po drogach, bez ciężkich podjazdów, za to z pięknymi widokami.


Nocleg w Ecolodge i innych tego rodzaju resortach to sporo większy koszt. Szczerze, naszym zdaniem, jest jednak wart tego, jak przyjemne było to doświadczenie. Spokój i niesamowita cisza, do tego piękny basen - infinity pool. Na terenie macie dostępną restaurację. Prawdę mówiąc nam brak wielkiego wyboru innych miejsc do jedzenie zdejmował kłopot z głowy i cieszyliśmy się, że ta restauracja to jedyne miejsce na lunch i kolację (może nie jedyne, w okolicznych wioskach można było znaleźć bardzo lokalne sklepo-knajpki). Ceny w restauracji były wyższe niż na starówce w Sapa, nie odbiegały jednak bardzo od cen w nowej części miasta. Odbiegała jednak bardzo jakość tego jedzenia - NA PLUS. Średnia cena dania lunchowego lub kolacji wynosiła 120-180 tys VND za osobę. Czyli około 20-30 zł.

Jest jeszcze jeden sposób na pobyt w Sapa - tzw. homestay w wioskach w głębi doliny. Przyznam jednak, że odpuściliśmy sobie tę formę. Zwyczajnie wolimy prywatny pokój, prywatną łazienkę i zamek w drzwiach ;) Może jednak macie takie doświadczenia? Jeśli tak, to napiszcie w komentarzach. Będą na pewno fajnym źródłem wiedzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Google+ Badge

Szukaj na tym blogu

logo