wtorek, 25 lipca 2017

LIFE HACK - ZACHOWAJ WSPOMNIENIA NA ZAWSZE

Żyjemy w czasach, kiedy wszyscy starają się wszystko uwiecznić. Nasze telefony pełne są wspomnień mniej lub  bardziej istotnych zdarzeń. Od ślubów, egzaminów czy podróży, po wyjątkowo fotogeniczną pizzę czy kawę ze wzorem palemki. Dobrze wiecie, że my też uwielbiamy robić zdjęcia i filmy, ale... żaden twardy dysk, karta pamięci ani nawet chmura nie zastąpią nam naszych własnych wspomnień. Dlatego właśnie bardzo ważne jest dla nas, aby te najpiękniejsze wspomnienia wryły się w pamięć i zostały w niej na zawsze.

Z moich studiów psychologicznych zapamiętałam kilka kluczowych i bardzo praktycznych lekcji. Dwie z nich staram się stosować na swój amatorski sposób dla wzmacniania najcenniejszych wspomnień z naszych wyjazdów. Pierwszą jest tzw. transfer pobudzenia. Mamy skłonność do tego, aby silne emocje spowodowane np. niebezpiecznym wyzwaniem  czy ogromnym szczęściem, wiązać z innymi towarzyszącymi okolicznościami. Np. ekscytacja wyzwolona przejściem po moście linowym może powodować, że uznamy osobę towarzyszącą nam w tej sytuacji za bardziej pociągającą. Oczywiście przeprowadzone zostały odpowiednie badania pokazujące bardziej dokładnie tego rodzaju zależności. Ja nawiązuję tu do tej koncepcji, ponieważ sama dostrzegam u nas ten efekt lub jakąś jego pochodną. Wrażenie, jakie robi na mnie piękny widok jest bez porównania silniejsze, gdy nie tylko oglądam go, jak pocztówkę, ale dodatkowo dzieje się tam coś, co podnosi mi poziom emocji.

Drugim efektem, który przyczynia się do utrwalenia tego, co chcemy zapamiętać jest przetwarzanie wspomnienia na wielu poziomach. Czyli nie tylko wzrokowo, ale też przez próbę opisu, np. opowiadając o tym we vlogu, oraz właśnie wiążąc widok dodatkowo z emocjami. Czyli zapamiętujemy nie tylko widok, ale też uczucie, jakie fizycznie towarzyszyło nam przy tym widoku (np. uczucie spadania na bungy i uczucie lotu ze spadochronem) oraz emocje, które nam przy tym towarzyszyły (strach, ekscytację, satysfakcję). W ten sposób w naszej pamięci tworzymy wiele skojarzeń, które wzajemnie odnoszą się do siebie i pomagają przywołać pozostałe elementy wspominanych zdarzeń.

Pierwszą sytuacją, przy której pomyślałam o tych efektach był nasz skok na bungy w Kanale Korynckim. Jest to naprawdę piękne miejsce, ale zupełnie poważnie, nie sądzę, żeby zapadło mi ono tak mocno w pamięć, gdyby po prostu spojrzała na nie, zrobiła zdjęcie i kupiła tam magnes na lodówkę.


















Możliwość skoczenia tam na bungy - czyli czegoś, co wiąże się dla mnie z niesamowicie silnym strachem, a następnie uczuciem satysfakcji z przełamania kolejnej granicy - spowodowało, że woda w kanale nabrała dla mnie wyjątkowo błękitnego koloru, a wapienne ściany wydawały się aż oślepiać kontrastującym kolorem.

Zupełnie poważnie - gdyby nie ten skok, prawdopodobnie dostrzegła bym tam raczej płoty, psujące nieco ujęcia, jakieś krzaki, rozpadającą się restaurację i tiry na moście. W związku ze skokiem, to wszystko przestało istnieć. Została tylko błękitna woda i pionowe żółte ściany kanału.


Ten sam efekt postanowiliśmy wykorzystać ponownie na polskim podwórku. Konkretnie na Półwyspie Helskim. Prawda jest taka, że Hel został przejęty w dużej mierze przez niezliczone banery, reklamy, stoiska z badziewiem, taki ogólny kurortowy festyn. Bardzo łatwo zniechęcić się do tego miejsca i zapomnieć o tym, że jest to krajobraz unikatowy na skalę Europy.


Dlatego postanowiliśmy zmienić perspektywę i po swojemu dodać tam emocje. Półwysep oferuje kilka możliwości podniesienia sobie adrenaliny, ale my poszliśmy na całość i wybraliśmy to miejsce na nasz pierwszy skok spadochronowy. Dzięki temu nie tylko przeżyliśmy niesamowicie silne emocje, ale też odkryliśmy nowe, nieznane nam dotąd uczucie - latanie. Do tego oderwaliśmy się od przyziemnej kurortowej rzeczywistości i spojrzeliśmy na wszystko z góry.

Z wysokości  mogliśmy dostrzec w pełni okazałości niesamowity kształt półwyspu. Ten widok jest po prostu przepiękny i już sama w sobie możliwość spojrzenia na morze i półwysep z lotu ptaka jest wzruszająca. Jeśli skok ze spadochronem to dla Ciebie za dużo, warto spróbować choćby widokowego lotu samolotem. My jednak zdecydowanie polecamy, aby dodać do wrażeń wzrokowych wzmacniacz w postaci adrenaliny  wzruszenia towarzyszącego skokowi.

O samym skoku ze spadochronem musimy powiedzieć tyle, że jest to doświadczenie niezapomniane. Odkąd to przeżyliśmy wciąż zadzieramy wzrok w górę i już planujemy kolejne, tym razem samodzielne, skoki. Na pewno nie bez znaczenia była tu rewelacyjna atmosfera, i cała oprawa stworzona przez ekipę SkyCamp Drop Zone. Nasi instruktorzy i kamerzyści zadbali o to, że miejsce strachu zajął przyjemny dreszczyk emocji. Dzięki nim czuliśmy się bezpiecznie, co jednak nie zmniejszyło siły całego przeżycia.

Jestem bardzo ciekawa tego, czy masz podobne doświadczenia. Być może emocje, które wzmacniają Twoje wspomnienia nie są związane z adrenaliną. Może jest to np. wzruszenie spowodowane słuchaniem pięknej muzyki w wyjątkowym miejscu, spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, oświadczyny czy np. udział w obchodach lokalnego święta lub proteście w niezwykle ważnej sprawie. Czy potwierdzisz, że miejsca, z którymi wiążą się dla Ciebie silne emocje, wydają Ci się szczególnie piękne i zostają w Twojej pamięci na długo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Google+ Badge

Szukaj na tym blogu

logo