wtorek, 13 czerwca 2017

MINI WULKAN W POLSCE - sekret epickich ujęć i recenzja jazdy MINI Countryman ALL4

Czy istnieje najpiękniejsze miejsce na ziemi? Czy istnieje najpiękniejsze miejsce w Polsce? Być może ktoś prowadzi taką klasyfikację. Nawet jeśli, to z pewnością znajdzie się inna osoba, która uzna, że to miano powinno trafić do jeszcze innego widoku. Być może najpiękniejsza jest tylko kombinacja miejsca i chwili, w której tam jesteś?

Moim zdaniem porównywanie miejsc zapierających dech w piersiach jest zwyczajnie bez sensu. Więc kiedy mówię, że Kluszkowce to miejsce z najpiękniejszym widokiem w Polsce, nie oznacza to wcale, że daję sobie prawo decydować o gustach całego świata. Oznacza to jedynie tyle, że za każdym razem, gdy tam jesteśmy, chłonę ten widok i zachwycam się nim jakby nigdzie nie było piękniejszego miejsca.

Wróciliśmy do Kluszkowiec po 1,5 rocznej przerwie. Znów powodem był JoyRide Bike Festival. Już prawie zapomniałam, jak niesamowite jest to miejsce. Dlatego tym bardziej cieszę się, że postanowiliśmy pokazać i zobaczyć to, co w tej okolicy jest najlepsze.

Podobnie, jak ostatnio w Atenach, pomimo totalnego zmęczenia, i bardzo aktywnie spędzonych dni, zwlekliśmy się z łóżka przed 4 rano po to tylko, żeby wjechać na szczyt Wulkanu, zobaczyć i pokazać Wam, jak wygląda tu wschód słońca. Na szczęście z napędem na 4 koła wjazd na sam szczyt góry Wdżar nie trwał długo. A widok z samej góry to jest coś naprawdę niesamowitego. To nie jest zwykły wschód słońca, to nie jest nawet zwykły wschód słońca w górach. To jest wschód słońca podczas, którego pod Twoimi stopami w dolinie przelewa się mgła nad jeziorem Czorsztyńskim, a z daleka patrzysz na powoli coraz bardziej oświetlone Tatry. I wiecie co? W tym momencie to było najpiękniejsze miejsce na świecie.
Po kilkunastu godzinach przemieściliśmy się znów, tym razem w poszukiwaniu najlepszego miejsca na zachód słońca. Kilkanaście minut jazdy autem przez piękny pieniński park narodowy i byliśmy na miejscu, nad samym jeziorem. Warto dodać, że tutejsze drogi dają bardzo dużo frajdy z jazdy. Jest tu sporo zakrętów, a asfalt jest w bardzo dobrym stanie. Andrzej szybko przestawiał MINI na tryb sport, w którym zawieszenie jest sztywniejsze a samochód jeździ bardziej dynamicznie. Te tereny docenia z tego powodu też wielu motocyklistów.
Na miejscu kombinacja tamy jeziora i widoku na dwa zamki "robi robotę"! Zachód słońca pomiędzy dwoma brzegami to czysta magia. Zwykle na lokalizację zdjęć wybieraliśmy tu tamę. Tym razem uciekliśmy jednak z tego, dość popularnego miejsca i przedarliśmy się lekko zarośniętą ścieżką pod zamkiem w Niedzicy na sam brzeg jeziora. Tam znaleźliśmy się na małym klifie pod samym zamkiem. Jeśli tam będziecie, spróbujcie znaleźć to miejsce. Nie będę Wam dawać dokładnej mapy, poszukajcie sami. Podpowiedź znajdziecie na naszym filmie.


Ale aleee, wiem, co napisałam w tytule. Wielu z Was jest tu prawdopodobnie po to, żeby poznać "sekret epickich ujęć". Poniekąd zdradziłam Wam go już powyżej. W naszym filmie z Kluszkowiec skupiliśmy się na 2 porach dnia. Wschód i zachód słońca. 
To właśnie jest jeden z "sekretów" świetnych ujęć. Te dwie pory dnia dają to, co w video i fotografii jest niesamowicie ważne, światło. 1-2 godziny przed zachodem słońca i 1-2 godziny po wschodzie słońca trwają tzw. golden hour. Słońce ma w tym czasie ciepły odcień, kolory są wyciągnięte, a długie cienie dodają ciekawy efekt.

Wschód i zachód słońca różnią się oczywiście pod tym względem. Zachód zwykle dostarcza więcej kolorów. Wschód z kolei ma w sobie dodatkową magię, ponieważ zazwyczaj niewiele osób wstaje wcześnie by go oglądać. Przy tym różnice temperatur pomiędzy nocą i dniem dają dodatkowy smaczek w postaci mgły. 

Oczywiście, golden hour przydaje się przy robieniu rewelacyjnych zdjęć. Nie oznacza to jednak, że każde ujęcia będą w tym czasie idealne, nie zapewnia epickich obrazków, ale... zdecydowanie pomaga. Żeby było jasne, nie wpadliśmy na to sami :) Nie ma nic złego w inspirowaniu się i nauce od najlepszych, więc i Wam polecamy wskazówki, jakich udziela Devin SuperTramp, guru epickich akcji na YouTube.

A teraz to, co po przyszli pozostali - kilka słów o nowym MINI Countryman. 
Chyba ciężko będzie nazwać ten tekst profesjonalną recenzją, bo i my nie jesteśmy profesjonalistami, jeśli chodzi o samochody. 

Opiszę więc to, co było dla nas ważne w doświadczeniu jazdy tym samochodem. Przyjęliśmy wyzwanie, jakie rzuciło nam MINI Polska, bo, nie ukrywajmy tego, było nam to na rękę. Nasz ukochany PanToster przechodzi poważną rekonstrukcję w warsztacie, a my akurat planowaliśmy długą drogę do Kluszkowiec. Ta trasa zawsze zabiera nam więcej czasu niż planujemy i niż planuje gps. Tym razem jednak było inaczej. Pierwszy raz udało nam się zamknąć dojazd w 5 godzinach. 
Zamiast najkrótszej drogi wybraliśmy najszybszą, czyli autostradę Warszawa-Łódź-Katowice-Kraków i dalej przez Nowy Targ do Kluszkowiec. Na autostradzie korzystaliśmy głównie z zielonej funkcji ekologicznej. Za to najwięcej frajdy dawała jazda w opcji sport, samochód jechał wtedy bardziej dynamicznie a usztywnione zawieszenie powodowało, że nawet na górskich zakrętach bardzo dobrze trzymał się drogi.

Ze względu na nasza misję "wschód słońca na wulkanie" ucieszyliśmy się, że nasze MINI miało napęd ALL4 wjazd na sam szczyt góry Wdżar nie był najmniejszym problemem. Choć musimy się przyznać, że w ostatnim czasie przebudowano prowadzącą tam drogę i nie jest już aż tak stromo. Nadal jednak PanToster mógłby sobie nie poradzić. Za to MINI nawet nie zauważył tego wzniesienia.

Na tym mniej więcej kończy się moja "techniczna" wiedza. To, co było dla nas najważniejsze, to pojemność samochodu. Jechaliśmy na rowerowy weekend, a przy tym, jak zwykle zabieraliśmy ze sobą cały sprzęt video i rekwizyty do kolejnego projektu wideo - 5 deskorolek. MINI zmieścił to, wszystko bez większego problemu. Ewidentnie projektant auta przewidział, że może on służyć, jako mała ciężarówka, bo znaleźliśmy tam specjalny system zabezpieczający zawartość tylnej części. Siatka montowana po bokach kabiny i na tyłach siedzeń po ich złożeniu zabezpieczała nasze rowery przed przesuwaniem się w trakcie jazdy i na wypadek ostrego hamowania. Duży "like" od nas!

Po wpakowaniu wszystkich naszych bagaży każde z nas miało więcej niż wystarczająco miejsca na nogi, a pomiędzy przednimi i tylnymi siedzeniami spokojnie jeszcze zmieściłyby się dodatkowe torby, albo np. zgrzewka wody.
Prowadził głównie Andrzej, ale kilkakrotnie przesiadaliśmy się - mogę więc powiedzieć, że zakres personalizacji ustawień kokpitu pozwolił zarówno mi, jak i Andrzejowi dostosować wszystko do siebie. Nie do końca ogarnęliśmy ustawienia wewnętrznego lusterka wstecznego i chyba Andrzejowi jego ustawienie pasowało bardziej niż mi. Na szczęście MINI ma kamerę cofania, czujniki i tonę innych "ficzersów", które pomagały przy cofaniu i parkowaniu.

To, co nas urzekło w MINI Countryman, to fakt, że to auto jest po prostu bardzo wesołe. Jazda nim jest zwyczajnie przyjemna. Świetnie działa system nagłośnienia, a podświetlenia w kabinie mi uprzyjemniały nocną jazdę. Bawiąc się tymi funkcjami samochodu żartowaliśmy, że niektóre z nich sprawiają wrażenie, jakby wymyślał je 7-latek. Żeby było jasne, to jest komplement! W końcu w życiu właśnie o to chodzi, żeby było fajne. Samochód taki, jak MINI Countryman, to auto stworzone z myślą o weekendach za miastem. A weekendy to właśnie czas na zabawę i na to, żeby odkrywać w sobie dziecko, które cieszy się z tego, że może zmieniać kolory podświetlenia led w kabinie swojego samochodu, a przy wysiadaniu wyświetla na chodniku logo marki.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Google+ Badge

Szukaj na tym blogu

logo